Aktualności

Siewcy życia i pokoju

Między Koreą Północną a Południową istnieją obecnie silne napięcia. Jest to niepokojące, ponieważ może doprowadzić do kolejnej wojny. Osoby wywodzące się z różnych religii zorganizowały „pielgrzymkę życia i pokoju”  w intencji pojednania. Bardzo chciałam w niej uczestniczyć – czułam, że mnie to dotyczy w sposób szczególny, ponieważ moi rodzice pochodzą z Północy, a na Południe przybyli jako uchodźcy. Teraz są w niebie, ale przez ponad 70 lat, które spędzili na Południu, nie mogli odwiedzić swojej rodziny ani pojechać do rodzinnej wioski na Północy. Wyruszyłam w drogę z gorącym pragnieniem, aby zjednoczenie nastąpiło… jak najszybciej!

Pielgrzymka trwała od 29 lutego do 21 marca 2024 roku: ponad 20 dni i nocy spędzonych razem, 430 km marszu wzdłuż linii demarkacyjnej między dwoma krajami (w strefie strzeżonej przez wojsko). Szliśmy w ciszy.

Organizatorem tej międzyreligijnej pielgrzymki był „komitet pojednania narodu” z naszej diecezji. Wśród uczestników znaleźli się tradycyjni mnisi buddyjscy, nowi mnisi buddyjscy z Japonii (Soka Gakkai) oraz świecki nowy buddyzm (Buddyzm Won), pastorzy protestanccy, ksiądz i świecki anglikanin, kapłani, zakonnica (ja) i świeccy katolicy. Inicjatywy na rzecz pokoju między Koreą Północną a Południową są u nas liczne, ale po raz pierwszy zdarzyło się, że ludzie różnych religii, ożywiani tym samym pragnieniem, podjęli trud wspólnej drogi.

Modlitwa wyznaczała rytm dnia. Modliliśmy się kolejno, każdy we właściwy sobie sposób. Na początku czuliśmy się skrępowani… ale po trzech lub czterech dniach przyzwyczailiśmy się i powoli zaczęliśmy otwierać serca na siebie nawzajem. Uczestnicząc w modlitwach wyznawców innych religii, mogliśmy oswoić się z tym, co dotąd pozostawało nieznane.

Nasze szczere pragnienie życia i wspólnego podążania naprzód  jako „jedno ciało” stało się rzeczywistością. Doświadczyliśmy, że jedność w różnorodności jest możliwa. Pochodziliśmy z różnych tradycji religijnych, ale zamieszkiwało nas to samo pragnienie – jedności i pokoju. Ono dało nam siłę, by iść razem przez 22 dni. I także to pragnienie sprawiło, że zrobiliśmy małe kroki w kierunku “życia i pokoju”, niezależnie od różnic między nami. Nawiązaliśmy autentyczne relacje, zrodziły się między nami przyjaźnie. To był czas łaski i radości.

Był z nami również Kang Myung-Koo (przedstawiciel świeckiego nowego buddyzmu) „maratończyk pokoju”. W zeszłym roku przeszedł on 11 tysięcy kilometrów z Korei Południowej do Watykanu w ciągu 400 dni, aby promować pokój i jedność na świecie i w Korei. Przeszedł przez Azję Południowo-Wschodnią, Bliski Wschód i Europę, aby poprosić Papieża o odprawienie mszy w intencji pokoju na granicy między dwiema Koreami z okazji Bożego Narodzenia 2023. Chociaż nie był w zbyt dobrej kondycji z powodu problemów zdrowotnych przeszedł z nami całą trasę. Jak to ujął, razem „medytowaliśmy nad Buddyjską Sutrą Serca, nad wolą duchowego Mistrza Buddyzmu Won i powiedzieliśmy »Amen«. To były wspaniałe, cenne chwile, kiedy nasze modlitwy stały się jednością i zostały przekształcone w błogosławieństwo”. Jego słowa głęboko mnie poruszyły.

W trakcie pielgrzymki wiele osób (świeckich, duchownych, biskupów) dołączało do nas na kilka dni marszu. Dodawało nam to otuchy i odwagi. Jednego dnia modliliśmy się z grupą młodych i z braćmi z Taizé.

Ostatniego dnia stanowiliśmy już liczną grupę. Każdy otrzymał kawałek wstążki i połączyliśmy je razem, aby utworzyć duży krąg jako znak jedności. Trzymając wstęgę, śpiewaliśmy z całego serca na zakończenie pielgrzymki: „Pragniemy zjednoczenia, także w naszych snach, pragniemy zjednoczenia…” Mamy nadzieję, że nadejdzie dzień, w którym „Południe i Północ zjednoczą się i zapanuje pokój”. Dla mnie ta pielgrzymka była świadectwem jedności ludzi różnych religii i ufam, że ziarna życia i pokoju, które zasialiśmy podczas wspólnego marszu, rozprzestrzenią się po całym kraju.

ms Rosa-In-Souk