Aktualności

Małe uśmiechnięte dziecko

Otworzyłam drzwi i zobaczyłam małe, uśmiechnięte dziecko z szeroko otwartymi ramionami. Zakochałam się w nim natychmiast. Wzruszył mnie sposób, w jaki wyciągał do mnie rączki i …ten jego uśmiech! Jakby tylko czekał, aż ktoś go pochwyci w objęcia! Dużo później zrozumiałam, że we Fraterni w każdej kaplicy zawsze jest to dziecko: Mały Jezus! Teraz, patrząc profesjonalnym okiem osoby pracującej przy wyrobach z gliny wiem, że była to tzw. „dwudziestka piątka” czyli Dzieciątko Jezus wielkości 25 cm, jeden z wielu dostępnych modeli.

Po rozpoczęciu postulatu wyjechałam do Kamerunu na naukę francuskiego. Na pożegnanie małe siostry z Rwandy podarowały mi figurkę Małego Jezusa. Co za miła niespodzianka! Miał 4,5 cm, był zdecydowanie mniejszy niż ten z kaplicy, a ja byłam szczęśliwa, ponieważ mogłam go schować do kieszeni i wszędzie zabrać ze sobą. Przyjechałam do Kamerunu nie rozumiejąc ani słowa po francusku, a tam nikt nie znał mojego języka. Na początku porozumiewałam się za pomocą gestów. Kiedy byłam zmęczona i zniechęcona nauką francuskiego, patrzyłam na Małego Jezusa i to dodawało mi odwagi, aby kontynuować, aby znów wyruszyć w drogę, nawet jeśli nic nie rozumiałam. Jego uśmiech i otwarte ramiona motywowały mnie do działania, ponieważ w Nim znajdowałam radość, pokój, zaufanie i wytrwałość. Patrząc na Niego mówiłam sobie, że z otwartymi ramionami czeka na kogoś, kto weźmie Go w objęcia. On, Pan i Bóg wybrał, aby przyjść do nas jako dziecko, a ja mogę kontemplować tajemnicę Boga, który staje się „małym”, aby w Nim każdy mógł znaleźć to, czego potrzebuje. Wszystko to sprawia, że darzę Małego Jezusa szczególną miłością, ale wiem też, że On kocha mnie jeszcze bardziej!

Z pewnością to Mały Jezus przygotował mi wielką niespodziankę pewnego dnia, ponieważ nigdy nie wyobrażałam sobie, że będę pracować w glinie, że będę potrafiła ją kształtować i „tchnąć w nią życie”. Owszem, w nowicjacie próbowałam swoich sił przy produkcji i dekorowaniu wyrobów ze skóry, ale niestety – to była porażka! Na pewno nie czuję się artystką! Kiedy siostry zapytały, czy mogłabym zaangażować się w pracowni ceramicznej, spontanicznie się zgodziłam, ale potem przypomniałam sobie to fatalne doświadczenie z nowicjatu i ogarnął mnie lęk. Zastanawiałam się, jak ja sobie poradzę, skoro nie mam zdolności artystycznych, a w dodatku nigdy nie pracowałam z gliną? Odpowiedź przyszła całkiem naturalnie: pomoże mi On, Mały Jezus!  Dziś, po 6 latach, bez wahania mogę powiedzieć, że ta praca jest darem od Niego. Za każdym razem, gdy odciskam1 figurki Małego Jezusa lub je retuszuję2, mam okazję zatrzymać się nad tajemnicą Wcielenia. On, nasz Pan i Bóg, zrezygnował z wszelkich zaszczytów, aby przyjść do nas i stać się takim jak my.

Często umieszczam zdjęcie Małego Jezusa na swoim profilu, ponieważ wierzę, że On może w ten sposób znaleźć drogę do serca osoby, która na Niego patrzy. Naprawdę, w Nim możemy znaleźć wszystko! Jeden z naszych znajomych, Sebastian, zjawia się u nas co roku przed Bożym Narodzeniem, by zaopatrzyć się w figurki Małego Jezusa. Rozdaje je potem smutnym ludziom, których spotyka na swej drodze, w autobusie lub w metrze.

W dzisiejszym świecie naznaczonym przemocą, wojną, niesprawiedliwością i władzą nie jest łatwo mówić o Małym Jezusie. A jednak On tu jest ze swoją nieskończoną Miłością. On, który postanowił stać się dzieckiem, aby nikt się Go nie bał! W te Święta Bożego Narodzenia mam nadzieję, że Mały Jezus przyniesie każdemu z was maleńkie światełko nadziei… uśmiech, który pojawia się spontanicznie na twarzy, gdy patrzymy na nowo narodzone dziecko!

ms Alphonsine-Mukamanzi

  1. Odciskanie: nadanie glinie określonego kształtu poprzez wciśnięcie jej do formy (1-szy etap). ↩︎
  2. Retusz: wygładzenie gliny za pomocą odpowiednich narzędzi i usunięcie wszelkich niedoskonałości, aby nadać jej ostateczny wygląd przed wypaleniem (2-gi etap). ↩︎